Archiwa tagu: blog codzienność

love

Kobieto: prosi to się świnia jak ma młode.

Nie otwieram ruchu feministycznego ani nie zaczerpnęłam tematu z rubryki psychologicznej. Po prostu często mam tak, że inspiruje mnie to, co widzę dookoła.
Rozumiem, że życie z filmem romantycznym, to ma tyle wspólnego, co moja figura z figurą Anji Rubik – czyli nic, ale to nie znaczy, że czegoś w życiu nie trzeba zmieniać.

Związek od zawsze kojarzył mi się z podobnym poczuciem humoru, dobrym żarciem, ostrymi kłótniami i dobrym seksem. Tak na co dzień oczywiście. Bo tak na życie to nie mówmy o miłości, szacunku i zrozumieniu – bo to powinna być oczywista oczywistość, o której ani mówić ani pisać nie trzeba.

Nie zawsze miałam takie zdanie, nie zawsze doświadczałam kolorowej miłości, która opiewała w watę cukrową i jednorożce rzygające tęczą. Przeszłam zajebiście długą drogę żeby poznać człowieka, który obecnie jest ojcem mojego dziecka. Niestety, ta droga miała więcej kocich łbów niż prostego asfaltu.

Prosimy się…

O ochłap czasu, czułości, miłych słów i okazywania miłości. Co raz częściej musimy prosić drugiego człowieka o zainteresowanie. Człowieka, z którym dzielimy życie, pościel i łazienkową porcelanę.
Nikt nie oczekuje cudownej relacji w której o poranku, druga połówka czyta nam romantyczne wiersze, a do kotleta przyśpiewuje ballady o smutnym kundelku.
Mało która z nas, wymaga od swojej drugiej połówki ciągłego przytulania ‚na misia’ i trzymania za rękę nawet podczas robienia kupy.
Nie mamy też na myśli rzucania wyznań, godnych Dżeka i Rołs na starej desce, dryfując obok Titanica na oceanie.

Problem jednak polega na tym, że często nie mówimy o tym, co nas boli.
Milczymy bo bardziej ważne są rachunki, zakupy w biedrze i codzienne obowiązki. Milczymy, spychając na drugi plan to, że nie czujemy się potrzebne i kochane. Nie czujemy się doceniane, tak po prostu.

Dlaczego gdzieś tam po drodze, gubimy te buziaki na dzień dobry?
Czemu zrzucamy na drugi plan przytulanie?
Czemu to nagle przestaje stawać się tak ważne, skoro na początku znajomości nie wyobrażamy sobie bez tego dnia?

idealny

I tutaj wchodzi kobieta cała na biało:

Zaczyna się etap, kiedy jakaś Typowa Grażynka, otwarcie zaczyna mówić o co chodzi. Coś przebłąkuje, że jest źle, że czuje się niekochana i jest jej zajebiście przykro, że od miesiąca nie dostała od męża, zwykłego buziaka. Nawet takiego w przelocie, nawet takiego na szybko.
Typowy Janusz oczywiście, rzuca w eter żeby nie przesadzała, ale wieczorem jej chętnie „pokaże jak ją kocha” tylko ma być wypoczęta, seksowna i gotowa.

Czuje się zniechęcona i odepchnięta, a więc zaczyna…

rozstaniePrzytakiwać na Twoje zmęczenie. Przytakiwać na chęć relaksu, przytakuje też na możliwość posiedzenia chwili w ciszy.
Przytakuje, kiedy po raz kolejny wychodzisz z domu do kolegów.
Przytakuje, kiedy mówisz o ciężkim dniu w pracy.
Przytakuje, kiedy mówisz jej, że ona strasznie przesadza.
Nie reaguje, kiedy mówisz o seksie.
Nie reaguje, kiedy spóźniasz się o dwie godziny.
Nie reaguje, kiedy nie chce Ci się z nią rozmawiać.

Całkiem jednak możliwe, że kiedyś poprosi Cię o przytaknięcie z Twojej strony, jeśli będzie chodziło o podpis na papierze rozwodowym.

Nie potrzeba wiele – jedynie odrobinę chęci. Powiedz jej, że jest piękna mimo, że ma włosy uczesane w cebulkę, a na tyłek założyła stary dres.
Wystarczy zainteresowanie i wygrzebanie z siebie tej miłości, która była na początku.

Kobieta po prostu potrzebuje kogoś, kto w momencie jej upadku – poda jej rękę i powie: „powstań”. Nie kogoś, kto jej słowa potraktuje jak brzęczącą muchę nad uchem.
Pokaż jej czasem, że wciąż się cieszysz, że jest tuż obok Ciebie.


Spodobał Ci się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję, możesz go polubić lub udostępnić o tu  Facebook

Więcej mnie, można również znaleźć tutaj